Religia - do średniej… czy może jednak nie?

lipiec 1st, 2009

Jedno z zarządzeń byłego ministra edukacji, Romana Giertycha, zakładało wliczanie oceny z religii do średniej ocen semestralnych. O tym wszyscy dobrze wiemy, a jeżeli nie, to właśnie się dowiedzieliśmy. To właśnie zarządzenie przynosi teraz pewien problem Trybunałowi Konstytucyjnemu naszego kraju, jako iż pojawiły się głosy, że narusza ono konstytucję Polski. Temat, jakby nie było, wzbudza dość duże kontrowersje… Co ja o tym sądzę? Czytajcie dalszą część wpisu.

Roman Giertych decyzję o wliczaniu religii do średniej uzasadniał następująco:

Nikt nie jest zobowiązany do tego, żeby na religię chodzić. Natomiast jeżeli już chodzi, to niech traktuje ten przedmiot poważnie.

Brzmi sensownie, natomiast ja osobiście mam wątpliwości, czy z religii w ogóle powinno wystawiać się jakiekolwiek stopnie. Bo niby za co one są? Albo za napisane przez ucznia modlitwy, albo za jego zeszyt i notatki w nim zawarte, albo, w przypadku małych dzieci w podstawówkach - za rysunki przedstawiające ich wyobrażenia aniołów i innych motywów religijnych. Problem w tym, że religia jako przedmiot szkolny powinna przybliżać uczniom wiarę, zwracać ich uwagę na aspekty, o których na co dzień nie myślą, poniekąd rozwijać ich moralność i nie dopuścić do jej zaniku. A jakim niby cudem można ocenić czyjąś wiarę? Tym, ile razy w miesiącu lub w tygodniu chodzi do kościoła? Zdecydowanie nie. Wiara to coś głębszego, coś, co jest w nas samych, w zakątku naszej osobistej egzystencji zwanym duszą. A tam nawet najlepszy katecheta, ksiądz lub siostra zakonna nie sięgnie, a już na pewno nie w czasie dwóch lekcji tygodniowo trwających po 45 minut, podczas których i tak większość czasu upływa im na uspokajaniu klasy, która zachowuje się aż nadto swobodnie.
Według mnie problem ten wynika z niedostatecznej uwagi, jaką Ministerstwo Edukacji Narodowej poświęca temu przedmiotowi. Moim zdaniem religia powinna wyglądać inaczej, tzn. nie jak zwyczajne siedzenie w klasie i pisanie notatek dyktowanych przez nauczyciela, ale przez naukę poprzez dyskusję uczniów z nauczycielem, o kwestiach wiary, nie na sztywno, ale z humorem, bo taki rodzaj rozmowy lepiej zapada w pamięć. Dwie oddzielne lekcje w tygodniu w mojej opinii powinny przerodzić się w dwie godziny w ciągu jednego dnia, bo w ten sposób prawdopodobnie nauczyciel uzyska lepszy kontakt i więź z uczniami. I nie, nie powinno być ocen - skoro religia jest przedmiotem nieobowiązkowym, to niech zachowa charakter właściwy tego właśnie rodzaju przedmiotom - takich jak chociażby wychowanie do życia w rodzinie.
Nie mam jednak zamiaru oceniać postępowania polityków, ponieważ nie mnie jest to pisane i nie mam ku temu odpowiednich kwalifikacji. MEN najlepiej zrobi, jeśli o zdanie spyta teologów, którzy chyba najlepiej wiedzą, w jaki sposób powinno nauczać się religii.

Komentarzy: 10 do wpisu “Religia - do średniej… czy może jednak nie?”

  1. Istrandir pisze:

    Religii nie chcę się uczyć z czystego lenistwa. Katechetę miałem najlepszego z możliwych, ale mimo to… gdy będzie okazja to ucieknę.

  2. Midv pisze:

    “Nikt nie jest zobowiązany do tego, żeby na religię chodzić. Natomiast jeżeli już chodzi, to niech traktuje ten przedmiot poważnie.”

    A co ja miałem powiedzieć, jak jeszcze kilka lat temu nie miałem wyboru - musiałem chodzić na religię bo była obowiązkowa?
    A co jeżeli byłem wówczas muzułmaninem?
    Czemu musiałem uczyć się na siłę nie swojej religii?

  3. Czarny Pan pisze:

    ‘A co ja miałem powiedzieć, jak jeszcze kilka lat temu nie miałem wyboru - musiałem chodzić na religię bo była obowiązkowa?
    A co jeżeli byłem wówczas muzułmaninem?’ - teraz to już niewiele może zmienić, bo zmieniły się przepisy… ale tak czy owak lekcje religii wciąż budzą dużo emocji i kontrowersji - jak nie swoją formą, to właśnie na przykład wliczaniem ocen do średniej.

  4. Mars pisze:

    Ale to rozporządzenie nie wprowadzało tylko religi do średniej, ale też WSZYSTKIE dodatkowe przedmioty (np. w I i II klasie do średniej nie wliczał mi się niemiecki, a w III już tak). Ja uważam, że religii w ogóle nie powinno być w szkole, a jeśli już to powinna to być lekcja o wszystkich religiach - ich historiach, założeniach, przybliżenia tego co czczą itd. no i powinna być prowadzona przez osobą neutralną - nie duchowną. To by chyba miało większy sens. W końcu mamy wolność wyznania. Ave.

  5. Pawelek39 pisze:

    Religia niech się zalicza, średnią mi podwyższa. Jeżeli chodzi o jej nauczanie to jest kiepskie. Raz miałem dobrą katechetkę, która rzezcywiście nas uczyła.

    “lekcja o wszystkich religiach - ich historiach, założeniach, przybliżenia tego co czczą itd. no i powinna być prowadzona przez osobą neutralną - nie duchowną”

    To to już nie jest religia lecz teologia. I też pytanie, po jakie licho mam się uczyć jak być buddystom skoro jestem żydem? W programie religii jest przeznaczona godzina na omówienie innych religii. Mogło by być ich więcej, ale bez przesady.

  6. Mars pisze:

    A mi nie podwyższa bo na nią nie chodzę!
    Ale dlaczego mają nauczać religi katolickiej? Nie jest to obowiązująca religia w naszym kraju. Owszem, większość społeczeństwa jest katolikami, ale na zasadzie, że są, nie chodzą do kościoła, nie modlą się rano i wieczorem, nie przestrzegają przykazań. Jakby im powiedzieć, że od dzisiaj są buddystami, żydami, protestantami, prawosławnymi, muzułmanami czy kimkolwiek innym i również nie zmuszać ich do przestżegania czegokolwiek z tej religii to naprawdę dużej różnicy by to nikomu nie zrobiła. Po co się uczyć? By poznać coś innego. Damnant quod non intelligunt. Oczywiście, że najsłuszniej jakby w ogóle religii nie było, ale skoro już się miniserstwo uparło to taka forma jest moim zdaniem lepsza. Nie żyjemy w państwie katolickim tylko wolnowyznaniowym i preferowanie przez rządzących jednej z religii wcale nie jest dobre. Oczywiście oni mogą być jakiej chcą wiary, ale nie powinni innym jej narzucać. Tak samo jak była afera o ustawę medialną z szanowaniem wartości chrześcijańskich. Wg mnie należy szanować wszystkie wartości, bez wyjątku, ale kompletnie mi się nie podoba, że jedne z nich stoją wyżej niż inne. Zresztą, co to jest religia? Wszystkie czczą tego samego Boga i naprawdę nieistotne czy nazwą go Jahwe, Allah czy jeszcze jakoś inaczej - to ten sam Bóg i w jego to imieniu potępiają i zabijają innych jego wyznawców, którzy oddają mu hołd w inny sposób. Ok, teraz zabijają tylko muzułmanie, a wcześniej? Kościół katolicki czy każdy inny też nie jest bez winy. Religie mówią o wielkich ideach, prawach moralnych, uczą co dobre co złe. “Nie zabijaj”. Raczej “Nie zabijaj jeśli ktoś jest tej samej wiary, innych możesz”. Religia z założenia jest sposobem, gdzie ludzie mogą znależ ukojenie i kontakt z Bogiem, ale to nie religia do niego przybliża, tylko wiara. Naprawdę jeśli ktoś wierzy i jest dobrym człowiekiem to z pewnością prędzej trafi do raju niż żarliwy wyznawca jakiejś religi, który w jej imieniu zabija, nie pomaga i ogólnie jest poprostu złym człowiekiem. Pozatym, istnieje tyle religii…jak wybrać tę właściwą? Pozatym religia przestała być religią, a stała się polityką. Teraz niby, w nowoczesnym świecie, cywilizowanym, z wykształconymi ludźmi się to niby zmieniło. Nieprawda. O ile za Jana Pawła II może i tak było, chociaż jak dla mnie ta “polityka” była poprostu ukryta, tak za Benedykta XVI jasno to widać.
    W trzeciej gimnazjum (co tak dawno nie było) nie wierzyłam ani trochę w kościół i jego doktryny, nie znosiłam kościoła, ale wierzyłam w Boga. Przestałam, dla mnie to niemożliwe, że Bóg istnieje, ale podziwiam ludzi, którzy naprawdę wierzą w Boga, a nie tylko są wyznawcami jakiejś religii.

  7. Lisu pisze:

    Według mnie nie powinna się wliczac ponieważ nie każdy jest wierzący, albo katolik.

  8. Mars pisze:

    W ogóle nie powinno jej być;)

  9. Menzo pisze:

    Nie trawię katolików. Dla mnie to jawna manifestacja naiwności i głupoty. Owszem, matka zapisała mnie na religię, ale powiadam wam, że jeśli moja przyszła partnerka wychowa moje dzieci na, o zgrozo, katolików - zaręczam wam, że udowodnię przed sądem jej chorobę psychiczną, wezmę rozwód i zabiorę dzieci.

    Każdy katolik zachowuje się jak dziecko - wierzy w bajeczki podchodzące pod baśnie. Zdarzają się objawienia, ale tylko fanatykom, to dowód ich manii. Katolicy chętnie powybijaliby każdego ateistę - pytanie tylko, dlaczego naiwni, śmieszni i dziecinni ludzie mieliby coś do wolnych (lepszego słowa nie da się znaleźć) ludzi? Dobra, chvj z tym. Idę spać. Pozdro

  10. Kwpolska pisze:

    Podstawówka, 0-3: Lekcje religii = lekcje rysunku.
    4-6: Darmowa piątka (jak się postarasz, to może i szóstka) do średniej.
    Gimnazjum: Tania piątka.
    Liceum: Niedroga piątka.

Dodaj komentarz

Podgląd komentarza: